Podczas mojego wyjazdu do Alp, nie obyło się bez smakowania austryjackich klimatów, w małej, drewnianej knajpce, gdzie popis swych muzycznych umiejętności dawali dwaj Austryjacy przybrani w białe koszule, trapery w kolorze khaki, krótkie spodenki i idealnie pasujące do całości, grube jak przeciętny Amerykanin skarpety. Oczywiście opowiadali coś w języku niemieckim, ale dla mnie i reszty Polaków siedzących przy stołach, było to równie zrozumiałe jak wschodniowietnamska gwara.
Przyznam, że panująca tam atmofera, była bardzo miła. Dużo narciarzy, świetne przysmaki, piwo i grube Niemki machające swymi brzuchami przed moim nosem. Ale.. Gdy przyjrzeć się bliżej całej oprawie, muzyce, głosom wystrzałowych muzyków i sypiącym się sztucznym śniegu z sufitu, to przyjęcie nie różni się bardzo, od polskiej dyskoteki w wiejskiej remizie Ochotniczej Straży Pożarnej ! Kolorowe światła i te powalające hity w stylu disko, oczywiście przerobione na wersję niemiecką z powodzeniem uzupełniłyby wiejską potańcówkę na naszej słowiańskiej ziemi.
Panowie z garścią błyszczącego żelu na włosach skutecznie konkurowali z Boys'ami, i wedlug mnie odwalali równie marną wiochę. Owszem, ludzie świetnie się bawili, lecz mam wrażenie, że gdyby zabrakło napojów wyskokowych, tłum natychmiast opuściłby lokal i skierował swoje kroki do sklepu bezcłowego, znajdującego się piętro niżej. Tam za grosze można kupić kilka wózków prestiżowego alkoholu i wypsikać swą skórę modnymi perfumami w złotych butelkach.
Więc, jeśli liczycie na nowe przeżycia związane z podskakiwaniem w butach narciarskich na parkiecie, przy akompaniamencie harmonii obsługiwanych przez Austryjaków, opowiadających szydzące kawały o Polakach... Dajcie sobie spokój. Zajmijcie się lepiej samą jazdą na nartach i piciem whisky w hotelowym barze, wraz z wesołymi znajomymi !
niedziela, 31 stycznia 2010
czwartek, 14 stycznia 2010
Kilka zmian po(pro / por)szę
Wreszcie nadszedł ten czas, abym napisał o tym, co kocham... Nie o komicznych sporach w Sejmie, absurdalnych kłopotach z ekologami czy stosowaniu różowych prezerwatyw. Pewnie wiecie, że myślę o samochodach ! Owszem, zgadza się. Skłoniła mnie do tego sytuacja najbliższej mojemu sercu marki - Porsche.
Ferdinand Piech z radości chodzi na głowie, ponieważ udało mu się wreszcie dobrać do swojej bogatej talii kart, kolejnego asa. Marka z Zuffenhausen straciła niezależność i wstąpiła w szeregi mocarnej grupy Volkswagen AG. Czy to dobrze? Boję się, że powtórzy się zjawisko montowania elementów wnętrza z tańszych modeli, w tych z najwyższej półki. To jak pryszcz na twarzy Megan Fox, albo pióro Mont Blanc z plastikową skuwką. Szczegółowy szczegół, lecz psuje ogólne wrażenie. Porsche musi zachować swój charakter. Jednak z drugiej strony w spółce Volkswagena są również Bentley, Bugatti i Lamborghini - zaszczytne towarzystwo do współżycia
No właśnie, zachować swój charakter... Porsche od zawsze kojarzy się z autami sportowymi, a tu nagle... Cayenne ! Bęc ! Panamera ! Bęc ! W głowie mi się kręci.
Pierwszy SUV w historii marki, Cayenne. Lubię Go. Zarzuca się mu wygląd hipopotama i wnętrze z poprzedniego wieku, ale za to istnieją napisy GTS, Turbo i Turbo S na tylnej klapie bagażnika, na które mało kto śmie narzekać. Mimo środka ciężkości położonego na takiej samej wysokości, jak u żyrafy, prowadzi się jak po nitce, jest funkcjonalny, doskonale wykończony i na masce widnieje znaczek Porsche, co jest lepsze niż logo Audi czy BMW.
Lecz wprowadzenie wersji hybrydowej i z Dieslem to konkretna klapa i poniżenie w sferze najznamienitszych marek w historii. Ponad dwutonowy rumak z "oszczędnym" silnikiem, stojąc na stacji paliw, wygląda jak słoń jedzący sałatkę, aby nie przytyć.
Panamera... Ładna nazwa. Taka przejrzysta i zachęcająca do życia. I o dziwo nie napiszę wielkiej skargi w stronę tego modelu, bo wiem, że gdy ujrzę go na żywo, spodoba mi się. Przypomina jamnika, ale w odpowiedniej konfiguracji, tzn. z czarnym lakierem i 20 - calowymi obręczami RS Spyder Design, naprawdę robi wrażenie. Jednak wydaje mi się, że designerzy mogli dać więcej stylistycznego czadu, tak jak Lamborghini z modelem Estoque, który niestety nie został wdrążony do produkcji.
Panamera Turbo osiągnęła najlepszy czas okrążenia na Nordschleife wśród sedanów ! Brawo ! Okrągłe pół tysiąca koni mechanicznych pokazało, iż to co najlepsze kryje się pod karoserią.
Za to premiera Boxstera Spyder rozelektryzowała mój mózg ! O to właśnie chodzi ! 1275 kg czystej pasji, 320 KM soczystych emocji. Bez zbędnych systemów audio, ciężkich, wygodnych foteli... Tylko osiągi i radość z jazdy. Mały psotnik, groźny walczak, który z pewnością znajdzie uznanie wśród młodych ,wykształconych osobników mających w portfelu 87 000 Euro.
Jeszcze kilka słów o legendzie, czyli 911. Nowe GT3 uznawane za najlepsze Porsche, dalej wyznacza standardy w zakresie prowadzenia i skuteczności hamulców. Ostatni face lifitng podniósł moc do 435 KM, polepszył wygląd i kierownicę. A co najlepsze stosunkowo "słaba" GT3, na torze potrafi skopać tyłki konkrurentom wyposażonym w silniki mające ponad 500 KM. Strzał w 10 ! Tak samo jest w przypadku hardcore'owej odminy GT3 - GT3 RS, jak i Turbo. Kilka dni temu pojawiły się informacje o jeszcze bardziej hardcore'owej odmianie wersji GT2 RS, bardziej hardcore'owej od GT3 - GT2. 550 KM i dodatkowy spojler na wzór GT3 RS. Wszystko pięknie, ale ktoś kiedyś powiedział, że kupowanie 911 jest jak zamawianie obiadu w restauracji. Trafne spostrzeżenie, wersji jest od groma. Po co aż tyle?
Mój plan jest taki.
Zakończyć produkcję Boxstera i Boxstera S, zostawić tylko Spydera.
Usunąć Caymana, pozostawić na placu boju Caymana S.
Zniszczyć Panamerę, zachowac Panamerę S i Turbo.
Do diabła z Cayennem, Cayennem Hybrid i Diesel. Tylko GTS i Turbo.
I na końcu 911. Więc tak, Carrera, Carrera Cabrio, 4, 4S i Targa do odstrzału. Dalej, wymieszac esencję z GT3 i GT3 RS i połączyc to w jednym modelu, wzmocnic do niecałych 500 KM. Następnie wzmocnic Turbo do 530 KM, tak, aby spokojnie przeważało nad Gallardo i 458 Italia. Na koniec GT2, nie wprowadzac wersji GT2 RS, tylko wzmocnic do 570 koni i uczynic bardziej łaskawą dla mniej wprawionego kierowcy, aby powaliła w walce LP560-4 oraz mocniejszą odmianę 458, która niedługo nam się ukaże.
I za te wszystkie przewinienia ! Za nasze nerwy stracone ! Ja i fani Porsche żądamy Carrery GT mk II !!
Aby Zonda F i LP670-4 SV mieli się znów czego bac !! A Porsche zdobyło motoryzacyjny szczyt, kolejnym niesamowitym superautem stojącym ponad wszystkimi !
Ferdinand Piech z radości chodzi na głowie, ponieważ udało mu się wreszcie dobrać do swojej bogatej talii kart, kolejnego asa. Marka z Zuffenhausen straciła niezależność i wstąpiła w szeregi mocarnej grupy Volkswagen AG. Czy to dobrze? Boję się, że powtórzy się zjawisko montowania elementów wnętrza z tańszych modeli, w tych z najwyższej półki. To jak pryszcz na twarzy Megan Fox, albo pióro Mont Blanc z plastikową skuwką. Szczegółowy szczegół, lecz psuje ogólne wrażenie. Porsche musi zachować swój charakter. Jednak z drugiej strony w spółce Volkswagena są również Bentley, Bugatti i Lamborghini - zaszczytne towarzystwo do współżycia
No właśnie, zachować swój charakter... Porsche od zawsze kojarzy się z autami sportowymi, a tu nagle... Cayenne ! Bęc ! Panamera ! Bęc ! W głowie mi się kręci.
Pierwszy SUV w historii marki, Cayenne. Lubię Go. Zarzuca się mu wygląd hipopotama i wnętrze z poprzedniego wieku, ale za to istnieją napisy GTS, Turbo i Turbo S na tylnej klapie bagażnika, na które mało kto śmie narzekać. Mimo środka ciężkości położonego na takiej samej wysokości, jak u żyrafy, prowadzi się jak po nitce, jest funkcjonalny, doskonale wykończony i na masce widnieje znaczek Porsche, co jest lepsze niż logo Audi czy BMW.
Lecz wprowadzenie wersji hybrydowej i z Dieslem to konkretna klapa i poniżenie w sferze najznamienitszych marek w historii. Ponad dwutonowy rumak z "oszczędnym" silnikiem, stojąc na stacji paliw, wygląda jak słoń jedzący sałatkę, aby nie przytyć.
Panamera... Ładna nazwa. Taka przejrzysta i zachęcająca do życia. I o dziwo nie napiszę wielkiej skargi w stronę tego modelu, bo wiem, że gdy ujrzę go na żywo, spodoba mi się. Przypomina jamnika, ale w odpowiedniej konfiguracji, tzn. z czarnym lakierem i 20 - calowymi obręczami RS Spyder Design, naprawdę robi wrażenie. Jednak wydaje mi się, że designerzy mogli dać więcej stylistycznego czadu, tak jak Lamborghini z modelem Estoque, który niestety nie został wdrążony do produkcji.
Panamera Turbo osiągnęła najlepszy czas okrążenia na Nordschleife wśród sedanów ! Brawo ! Okrągłe pół tysiąca koni mechanicznych pokazało, iż to co najlepsze kryje się pod karoserią.
Za to premiera Boxstera Spyder rozelektryzowała mój mózg ! O to właśnie chodzi ! 1275 kg czystej pasji, 320 KM soczystych emocji. Bez zbędnych systemów audio, ciężkich, wygodnych foteli... Tylko osiągi i radość z jazdy. Mały psotnik, groźny walczak, który z pewnością znajdzie uznanie wśród młodych ,wykształconych osobników mających w portfelu 87 000 Euro.
Jeszcze kilka słów o legendzie, czyli 911. Nowe GT3 uznawane za najlepsze Porsche, dalej wyznacza standardy w zakresie prowadzenia i skuteczności hamulców. Ostatni face lifitng podniósł moc do 435 KM, polepszył wygląd i kierownicę. A co najlepsze stosunkowo "słaba" GT3, na torze potrafi skopać tyłki konkrurentom wyposażonym w silniki mające ponad 500 KM. Strzał w 10 ! Tak samo jest w przypadku hardcore'owej odminy GT3 - GT3 RS, jak i Turbo. Kilka dni temu pojawiły się informacje o jeszcze bardziej hardcore'owej odmianie wersji GT2 RS, bardziej hardcore'owej od GT3 - GT2. 550 KM i dodatkowy spojler na wzór GT3 RS. Wszystko pięknie, ale ktoś kiedyś powiedział, że kupowanie 911 jest jak zamawianie obiadu w restauracji. Trafne spostrzeżenie, wersji jest od groma. Po co aż tyle?
Mój plan jest taki.
Zakończyć produkcję Boxstera i Boxstera S, zostawić tylko Spydera.
Usunąć Caymana, pozostawić na placu boju Caymana S.
Zniszczyć Panamerę, zachowac Panamerę S i Turbo.
Do diabła z Cayennem, Cayennem Hybrid i Diesel. Tylko GTS i Turbo.
I na końcu 911. Więc tak, Carrera, Carrera Cabrio, 4, 4S i Targa do odstrzału. Dalej, wymieszac esencję z GT3 i GT3 RS i połączyc to w jednym modelu, wzmocnic do niecałych 500 KM. Następnie wzmocnic Turbo do 530 KM, tak, aby spokojnie przeważało nad Gallardo i 458 Italia. Na koniec GT2, nie wprowadzac wersji GT2 RS, tylko wzmocnic do 570 koni i uczynic bardziej łaskawą dla mniej wprawionego kierowcy, aby powaliła w walce LP560-4 oraz mocniejszą odmianę 458, która niedługo nam się ukaże.
I za te wszystkie przewinienia ! Za nasze nerwy stracone ! Ja i fani Porsche żądamy Carrery GT mk II !!
Aby Zonda F i LP670-4 SV mieli się znów czego bac !! A Porsche zdobyło motoryzacyjny szczyt, kolejnym niesamowitym superautem stojącym ponad wszystkimi !
sobota, 9 stycznia 2010
... i Sprawiedliwość
Wiem, że was to wkurza. Brak równowagi i sprawiedliwego podziału na tym Bożym świecie. O sprawiedliwości najczęściej mówią nam politycy, którzy niestety niesprawiedliwie, nie starają się pomóc Polsce, lecz chcą wypromowac swoje dumne gęby w telewizji. Gdyby całe nasze życie miało stac się w pełni sprawiedliwe, musielibyśmy dokonac większych starań niż nasze władzę próbujące sprzedac stocznie. Ale... Niestety braku sprawiedliwości nie unikniemy.
Jestem za wprowadzeniem kary śmierci. Stosujmy zasadę "oko za oko, ząb za ząb", wtedy chorym umysłowo mordercom, może odechce się odcinania głów i wbijania wideł w czyjeś plecy. Siedzenie za kratkami teoretycznie jest skuteczną karą, ale więzienie wcale nie ogranicza przestępców w ich działaniach. Ponadto poznają tam nowych, łysych mutantów, z którymi dogadują się i tworzą konkurencję sycylijskiej mafii. To jest sprawiedliwośc, odesłałeś kogoś do grobu, więc z Tobą będzie identycznie.
Mamy XXI wiek, cały świat wydaje, rozdaje, wpłaca i wymienia sumy pieniędzy, o wartości przekraczającej liczbę ciał niebieskich w kosmosie, a w Afryce murzynki bambo nie mają nic do jedzenia. Kraje G20 zajęte są kalkulacją nowych inwestycji i wprowadzeniem ograniczeń na zużycie dwutlenku węgla. A biedna Afryka tonie na dnie banknotowego jeziora. Owszem, są liczne akcje i organizacje, które wspomagają tamtejszych mieszkańców finansowo i materialnie, ale to za mało. Raz na jakiś czas znany aktor poleci tam prywatnym samolotem, na swoje ciuchy Versace włoży tanią koszulkę z logiem organizacji, weźmie na barana pierwsze, lepsze dziecko, powie dwa zdania do kamery, przy czym zareklamuje dodatkowo nowy model szwajcarskiego zegarka, a następnie wraca do kraju z orderem od głowy państwa. Afryka jest jak Roger Guerreiro w FC Barcelonie - nikt nie chciałby go w pierwszym składzie.
Wszyscy chcieliby zarabiac tyle samo. Każdy marzy o wyjeździe do Peru, złotych kranach w łazience i apartamencie w Paryżu.
Ludzie są różnego wzrostu, inaczej wyglądamy, jedni potrafią śpiewac, a drudzy tak jak Stachursky - nie.
Jedni mają dzieci, drudzy chcą miec dzieci a nie mogą, a inni mają dzieci i ich nie chcą.
Większośc Polaków woli Tuska, a jednak to Kaczyński jest prezydentem.
Ale to jest fajne. Zmusza nas do walki. Gryzie mnie to, że np. Brytyjczycy od urodzenia znają angielski, który jest językiem globalnym. Reszta świata musi uczyc się angielskiego, a oni nie. Dziwne... Ale za to, jesteśmy "o jeden język mądrzejsi". I to nas wzbogaca.
Jeszcze gorszym jest, gdy wykształcona osoba nie może dostac pracy, tylko dlatego, że nia ma bogatego tatusia grającego na giełdzie, który zna wszystkich prezesów firm w największych miastach. Więc zamożni mają łatwiej. Ale o tym wie się od dawna.
Dziwne byłoby nasze życie, gdyby wszystko było sprawiedliwe i takie same. Myśląc sprawiedliwe, chcielibyśmy miec to, co najlepsze i wyglądac jak ci najpiękniejsi. Marzy nam się życie w beztroskiej utopii, gdzie nie ma problemów i różnic. Ale dzięki Bogu życie jest wredne i trzeba zapracowac, oraz wywalczyc swoje diamentowe telefony komórkowe lub dom nad jeziorem. Dlatego wokół nas coś się dzieje, nie jedziemy prostą i nudną, wiodącą przez australijskie stepy szosą, lecz alpejską serpentyną ! Ja z wielką chęcią podejmę wyzwanie i dojadę do mety z napisem "Niesprawiedliwośc daje dużo frajdy w ziemskim życiu" !
Jestem za wprowadzeniem kary śmierci. Stosujmy zasadę "oko za oko, ząb za ząb", wtedy chorym umysłowo mordercom, może odechce się odcinania głów i wbijania wideł w czyjeś plecy. Siedzenie za kratkami teoretycznie jest skuteczną karą, ale więzienie wcale nie ogranicza przestępców w ich działaniach. Ponadto poznają tam nowych, łysych mutantów, z którymi dogadują się i tworzą konkurencję sycylijskiej mafii. To jest sprawiedliwośc, odesłałeś kogoś do grobu, więc z Tobą będzie identycznie.
Mamy XXI wiek, cały świat wydaje, rozdaje, wpłaca i wymienia sumy pieniędzy, o wartości przekraczającej liczbę ciał niebieskich w kosmosie, a w Afryce murzynki bambo nie mają nic do jedzenia. Kraje G20 zajęte są kalkulacją nowych inwestycji i wprowadzeniem ograniczeń na zużycie dwutlenku węgla. A biedna Afryka tonie na dnie banknotowego jeziora. Owszem, są liczne akcje i organizacje, które wspomagają tamtejszych mieszkańców finansowo i materialnie, ale to za mało. Raz na jakiś czas znany aktor poleci tam prywatnym samolotem, na swoje ciuchy Versace włoży tanią koszulkę z logiem organizacji, weźmie na barana pierwsze, lepsze dziecko, powie dwa zdania do kamery, przy czym zareklamuje dodatkowo nowy model szwajcarskiego zegarka, a następnie wraca do kraju z orderem od głowy państwa. Afryka jest jak Roger Guerreiro w FC Barcelonie - nikt nie chciałby go w pierwszym składzie.
Wszyscy chcieliby zarabiac tyle samo. Każdy marzy o wyjeździe do Peru, złotych kranach w łazience i apartamencie w Paryżu.
Ludzie są różnego wzrostu, inaczej wyglądamy, jedni potrafią śpiewac, a drudzy tak jak Stachursky - nie.
Jedni mają dzieci, drudzy chcą miec dzieci a nie mogą, a inni mają dzieci i ich nie chcą.
Większośc Polaków woli Tuska, a jednak to Kaczyński jest prezydentem.
Ale to jest fajne. Zmusza nas do walki. Gryzie mnie to, że np. Brytyjczycy od urodzenia znają angielski, który jest językiem globalnym. Reszta świata musi uczyc się angielskiego, a oni nie. Dziwne... Ale za to, jesteśmy "o jeden język mądrzejsi". I to nas wzbogaca.
Jeszcze gorszym jest, gdy wykształcona osoba nie może dostac pracy, tylko dlatego, że nia ma bogatego tatusia grającego na giełdzie, który zna wszystkich prezesów firm w największych miastach. Więc zamożni mają łatwiej. Ale o tym wie się od dawna.
Dziwne byłoby nasze życie, gdyby wszystko było sprawiedliwe i takie same. Myśląc sprawiedliwe, chcielibyśmy miec to, co najlepsze i wyglądac jak ci najpiękniejsi. Marzy nam się życie w beztroskiej utopii, gdzie nie ma problemów i różnic. Ale dzięki Bogu życie jest wredne i trzeba zapracowac, oraz wywalczyc swoje diamentowe telefony komórkowe lub dom nad jeziorem. Dlatego wokół nas coś się dzieje, nie jedziemy prostą i nudną, wiodącą przez australijskie stepy szosą, lecz alpejską serpentyną ! Ja z wielką chęcią podejmę wyzwanie i dojadę do mety z napisem "Niesprawiedliwośc daje dużo frajdy w ziemskim życiu" !
Subskrybuj:
Posty (Atom)