Każdy z nas przeżywa kiedyś historyczny moment magicznej przemiany, z istoty szarej i słabej, w silną i prężną, która otrzymuje legalny dostęp do wszelkich przyjemności i przekleństw tego świata.
Wielu moich rówieśników wkracza w część życia zwaną dorosłością. Tak, to my wkraczamy w dorosłość, a nie ona w nas. Pełnoletniość oznacza nowe cele, perspektywy i cudowne przeżycia, bo w końcu mamy dostęp do wszelkich rozkoszy. Przyciąga nas jak magnes biedne opiłki żelaza, które nie są w stanie samodzielnie się odczepić.
Jesteśmy bezradni, bo upływ czasu jest nie do powstrzymania, więc nasza gotowość na przyjęcie 18-stych urodzin pod kątem psychiki, jest mierna. Nie mówię tutaj o gotowości fizycznej, bo nasz żołądek jest już odporny na masowe wlewanie wódki i wciąganie papierosowego dymu.
W zasadzie ciężko można stwierdzić kiedy w pełni wchodzimy w szeregi grupy ludzi urzędujących pod szyldem "dorośli". Nie wierzę, aby jeden dzień nagle zmienił nasze pojmowanie świata, narzekanie na nauczycieli, masturbację i smarowanie twarzy kremem antytrądzikowym. Te 18 urodziny, które hucznie świętujemy są dobrą wymówką przed rodzicami, aby zrobić wielką popijawę i zaliczyć młodsze licealistki.
Nie sądzę, aby głupia cyfra, kawałek plastiku zwany dowodem osobistym i możliwość głosowania w wyborach politycznych, dodawała nam rozwagi i pomyślunku. Często głupiejemy z powodu nowych możliwości i czynności, które dotąd oznaczone były znakiem "Dozwolone od lat 18", a które są teraz w zasięgu naszych rąk.
Chociaż pisząc powyższe słowa, czuję się jak heretyk. Miażdżąca większość nastolatków upija się, upala do nieprzytomności i wciąga nosem wszystko co ma postać sypkiego proszku uważając się za starych wyjadaczy. Od dawien dawna robimy (dzieci) to, co legalnie mogą robić tylko osoby dorosłe. I ja sam wcale nie odczuję nagłego przypływu energii i olśnienia, bo wreszcie mogę pełnoprawnie obejrzeć pornosa, albo
przejść obok policjanta z papierosem w ustach.
W niektórych państwach liczba lat, jaką należy ukończyć, aby zostać pełnoletnim to 21. Nie wiem czy np. Amerykanie mają inne mózgi albo wolniej się rozwijają, lub tamtejsze władze dbają o obywatela i zezwalają mu na legalne korzystanie np. z używek dopiero wtedy, gdy ten teoretycznie zmądrzeje.
Ja sam od długiego dość czasu piję alkohol i jeżdżę samochodem po mieście, więc powinienem być ścigany listem gończym, a nie jestem. Więc śmiało stwierdzam, że granica pełnoletniości powinna być ustalona w naszych głowach. Tylko jak bardzo ludzie rozbestwiliby się, wiedząc, że nie podlegają normom prawnym? Chyba aż za bardzo. Więc niech wszystko pozostanie na swoim miejscu, a świeżaki wchodzący w dorosłość (w tym ja) nie popadały w euforię i nie obnosiły się przesadnie ze swoim wiekiem, który upoważnia do bycia niepoważnym.
niedziela, 25 kwietnia 2010
piątek, 2 kwietnia 2010
Napij się, będzie Ci łatwiej !
Każdy z nas ma swoją sferę intymności i granicę, której nie chce przekroczyć opowiadając śmiałe historie kumplom, przy najlepszym piwie. Wiemy, które sekrety naszego życia możemy wyjawić, a które pozostawić głęboko w swojej wątrobie i napisać przed śmiercią w testamencie. Lecz są chwile, gdy nie potrafimy nad sobą zapanować i śpiewamy o tym, jak niekształtne piersi miała nasza kochanka, bądź co zrobił w szkole Twój dzieciak, że został z niej wyrzucony.
Najczęściej otwieramy się jak książka, po alkoholu, mniejsza część społeczeństwa na skutek zażycia narkotyków lub dopalaczy. Jesteśmy w stanie opowiadać o każdej kwestii dotyczącej życia, polityki, sportu i fizyki kwantowej. Ta swoboda i brak barier, ta łatwość mówienia, chwalenia, ale też obrażania innych potrafi być bardzo zdradliwa. Ile razy mówimy sobie "Nigdy więcej się tak nie zaleję!" ? A potem robimy to samo i następnego dnia budzimy się z obitą twarzą.
Pod wpływem adrenaliny, stresu, bądź pośpiechu również stajemy się zakręceni i zastanawiamy się, dlaczego tak naprawdę pomyliliśmy złożyć życzenia urodzinowe nie swojej żonie, ale sekretarce?
Dziewczyny rozbierają się... A raczej wstydzą się rozbierać i przebierać przy chłopakach, gdy jestem w szkole, na obozie tenisowym, wakacjach. Jest to pierwszy argument, który jeszcze mocniej zachęca mnie do kontynuowania bycia osobnikiem płci męskiej, ponieważ nie wstydzę się pokazać owłosionych nóg i dość zgrabnej pupy. Natomiast dziewczyny, chowają się przed nami jak przed nadejściem huraganu.
Kobieta nosi pod swoimi ciuchami stanik i majtki (przynajmniej większoć). Z takich samych elementów składa się bikini, w którym dumnie maszerują przez słoneczną plażę. Moje pytanie na dzisiaj brzmi drogie panie, dlaczego nie chcecie, aby "obcy" faceci patrzyli na was, gdy macie na sobie codzienną bieliznę, a na plaży, gdzie takich panów znajduje się tysiące, z łatwością obnażacie się? Czy to nie dziwne? Moim zdaniem bardzo, bo przecież pomiędzy bielizną a bikini nie ma żadnej różnicy! Ale ja już wiem, dlaczego tak się dzieje... Kobiety są po prostu wstydliwe z natury i w przeciwieństwie do mężczyzn cenią sobie prywatność i intymność.
Ale jaka jest przyczyna braku zahamowań do ubierania bikini? Alkohol? Tak! Wszystkie kobiety, które mają na sobie stroje kąpielowe i znajdują się na plaży, są pod wpływem alkoholu. W przeciwnym razie, każda jedna opalałaby się w zimowym płaszczu i traperach. I teraz już wiadomo, dlaczego kosze na śmieci są pełne, morze zatrute, piasek zanieczyszczony a ilość gwałtów i aborcji wzrasta... W końcu nadmiar alkoholu szkodzi każdemu i wszystkiemu.
Wesołych Świąt Wielkanocnych !
Najczęściej otwieramy się jak książka, po alkoholu, mniejsza część społeczeństwa na skutek zażycia narkotyków lub dopalaczy. Jesteśmy w stanie opowiadać o każdej kwestii dotyczącej życia, polityki, sportu i fizyki kwantowej. Ta swoboda i brak barier, ta łatwość mówienia, chwalenia, ale też obrażania innych potrafi być bardzo zdradliwa. Ile razy mówimy sobie "Nigdy więcej się tak nie zaleję!" ? A potem robimy to samo i następnego dnia budzimy się z obitą twarzą.
Pod wpływem adrenaliny, stresu, bądź pośpiechu również stajemy się zakręceni i zastanawiamy się, dlaczego tak naprawdę pomyliliśmy złożyć życzenia urodzinowe nie swojej żonie, ale sekretarce?
Dziewczyny rozbierają się... A raczej wstydzą się rozbierać i przebierać przy chłopakach, gdy jestem w szkole, na obozie tenisowym, wakacjach. Jest to pierwszy argument, który jeszcze mocniej zachęca mnie do kontynuowania bycia osobnikiem płci męskiej, ponieważ nie wstydzę się pokazać owłosionych nóg i dość zgrabnej pupy. Natomiast dziewczyny, chowają się przed nami jak przed nadejściem huraganu.
Kobieta nosi pod swoimi ciuchami stanik i majtki (przynajmniej większoć). Z takich samych elementów składa się bikini, w którym dumnie maszerują przez słoneczną plażę. Moje pytanie na dzisiaj brzmi drogie panie, dlaczego nie chcecie, aby "obcy" faceci patrzyli na was, gdy macie na sobie codzienną bieliznę, a na plaży, gdzie takich panów znajduje się tysiące, z łatwością obnażacie się? Czy to nie dziwne? Moim zdaniem bardzo, bo przecież pomiędzy bielizną a bikini nie ma żadnej różnicy! Ale ja już wiem, dlaczego tak się dzieje... Kobiety są po prostu wstydliwe z natury i w przeciwieństwie do mężczyzn cenią sobie prywatność i intymność.
Ale jaka jest przyczyna braku zahamowań do ubierania bikini? Alkohol? Tak! Wszystkie kobiety, które mają na sobie stroje kąpielowe i znajdują się na plaży, są pod wpływem alkoholu. W przeciwnym razie, każda jedna opalałaby się w zimowym płaszczu i traperach. I teraz już wiadomo, dlaczego kosze na śmieci są pełne, morze zatrute, piasek zanieczyszczony a ilość gwałtów i aborcji wzrasta... W końcu nadmiar alkoholu szkodzi każdemu i wszystkiemu.
Wesołych Świąt Wielkanocnych !
Subskrybuj:
Posty (Atom)