Wreszcie nadszedł ten czas, abym napisał o tym, co kocham... Nie o komicznych sporach w Sejmie, absurdalnych kłopotach z ekologami czy stosowaniu różowych prezerwatyw. Pewnie wiecie, że myślę o samochodach ! Owszem, zgadza się. Skłoniła mnie do tego sytuacja najbliższej mojemu sercu marki - Porsche.
Ferdinand Piech z radości chodzi na głowie, ponieważ udało mu się wreszcie dobrać do swojej bogatej talii kart, kolejnego asa. Marka z Zuffenhausen straciła niezależność i wstąpiła w szeregi mocarnej grupy Volkswagen AG. Czy to dobrze? Boję się, że powtórzy się zjawisko montowania elementów wnętrza z tańszych modeli, w tych z najwyższej półki. To jak pryszcz na twarzy Megan Fox, albo pióro Mont Blanc z plastikową skuwką. Szczegółowy szczegół, lecz psuje ogólne wrażenie. Porsche musi zachować swój charakter. Jednak z drugiej strony w spółce Volkswagena są również Bentley, Bugatti i Lamborghini - zaszczytne towarzystwo do współżycia
No właśnie, zachować swój charakter... Porsche od zawsze kojarzy się z autami sportowymi, a tu nagle... Cayenne ! Bęc ! Panamera ! Bęc ! W głowie mi się kręci.
Pierwszy SUV w historii marki, Cayenne. Lubię Go. Zarzuca się mu wygląd hipopotama i wnętrze z poprzedniego wieku, ale za to istnieją napisy GTS, Turbo i Turbo S na tylnej klapie bagażnika, na które mało kto śmie narzekać. Mimo środka ciężkości położonego na takiej samej wysokości, jak u żyrafy, prowadzi się jak po nitce, jest funkcjonalny, doskonale wykończony i na masce widnieje znaczek Porsche, co jest lepsze niż logo Audi czy BMW.
Lecz wprowadzenie wersji hybrydowej i z Dieslem to konkretna klapa i poniżenie w sferze najznamienitszych marek w historii. Ponad dwutonowy rumak z "oszczędnym" silnikiem, stojąc na stacji paliw, wygląda jak słoń jedzący sałatkę, aby nie przytyć.
Panamera... Ładna nazwa. Taka przejrzysta i zachęcająca do życia. I o dziwo nie napiszę wielkiej skargi w stronę tego modelu, bo wiem, że gdy ujrzę go na żywo, spodoba mi się. Przypomina jamnika, ale w odpowiedniej konfiguracji, tzn. z czarnym lakierem i 20 - calowymi obręczami RS Spyder Design, naprawdę robi wrażenie. Jednak wydaje mi się, że designerzy mogli dać więcej stylistycznego czadu, tak jak Lamborghini z modelem Estoque, który niestety nie został wdrążony do produkcji.
Panamera Turbo osiągnęła najlepszy czas okrążenia na Nordschleife wśród sedanów ! Brawo ! Okrągłe pół tysiąca koni mechanicznych pokazało, iż to co najlepsze kryje się pod karoserią.
Za to premiera Boxstera Spyder rozelektryzowała mój mózg ! O to właśnie chodzi ! 1275 kg czystej pasji, 320 KM soczystych emocji. Bez zbędnych systemów audio, ciężkich, wygodnych foteli... Tylko osiągi i radość z jazdy. Mały psotnik, groźny walczak, który z pewnością znajdzie uznanie wśród młodych ,wykształconych osobników mających w portfelu 87 000 Euro.
Jeszcze kilka słów o legendzie, czyli 911. Nowe GT3 uznawane za najlepsze Porsche, dalej wyznacza standardy w zakresie prowadzenia i skuteczności hamulców. Ostatni face lifitng podniósł moc do 435 KM, polepszył wygląd i kierownicę. A co najlepsze stosunkowo "słaba" GT3, na torze potrafi skopać tyłki konkrurentom wyposażonym w silniki mające ponad 500 KM. Strzał w 10 ! Tak samo jest w przypadku hardcore'owej odminy GT3 - GT3 RS, jak i Turbo. Kilka dni temu pojawiły się informacje o jeszcze bardziej hardcore'owej odmianie wersji GT2 RS, bardziej hardcore'owej od GT3 - GT2. 550 KM i dodatkowy spojler na wzór GT3 RS. Wszystko pięknie, ale ktoś kiedyś powiedział, że kupowanie 911 jest jak zamawianie obiadu w restauracji. Trafne spostrzeżenie, wersji jest od groma. Po co aż tyle?
Mój plan jest taki.
Zakończyć produkcję Boxstera i Boxstera S, zostawić tylko Spydera.
Usunąć Caymana, pozostawić na placu boju Caymana S.
Zniszczyć Panamerę, zachowac Panamerę S i Turbo.
Do diabła z Cayennem, Cayennem Hybrid i Diesel. Tylko GTS i Turbo.
I na końcu 911. Więc tak, Carrera, Carrera Cabrio, 4, 4S i Targa do odstrzału. Dalej, wymieszac esencję z GT3 i GT3 RS i połączyc to w jednym modelu, wzmocnic do niecałych 500 KM. Następnie wzmocnic Turbo do 530 KM, tak, aby spokojnie przeważało nad Gallardo i 458 Italia. Na koniec GT2, nie wprowadzac wersji GT2 RS, tylko wzmocnic do 570 koni i uczynic bardziej łaskawą dla mniej wprawionego kierowcy, aby powaliła w walce LP560-4 oraz mocniejszą odmianę 458, która niedługo nam się ukaże.
I za te wszystkie przewinienia ! Za nasze nerwy stracone ! Ja i fani Porsche żądamy Carrery GT mk II !!
Aby Zonda F i LP670-4 SV mieli się znów czego bac !! A Porsche zdobyło motoryzacyjny szczyt, kolejnym niesamowitym superautem stojącym ponad wszystkimi !
czwartek, 14 stycznia 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz