niedziela, 30 maja 2010

Zero męskości

        Pamiętacie zapewne John'a Rambo albo słynnego dzisiaj, bohatera niezliczonej ilości kawałów Chuck'a Norris'a. Ich charakterystki można określić krótko: faceci, prawdziwi twardziele. Wielka szkoda, że nie namnożyło się ich więcej, bo dzisiaj jest ich tak za mało, jak za dużo jest dwutlenku węgla w atmosferze.

    Mocny wybuch śmiechu wywołał we mnie artykuł w "Newsweeku", który znajdował się w dziale "moda", albo "życie gwiazd", sam już nie wiem. Ale najciekawsze jest to jak została przedstawiona w nim sylwetka współczesnego twardziela. Raczej nie przedstawiona, tylko opisana milionowa z kolei, nowa moda, która nakazuje tandetnym mężczyznom stylizowanie się na twardziela. Ooo tak, teraz wyglądasz jak bezwzględny zabijaka i nadludzki himen żywiący się jadem kobry. Wbrew pozorom nie potrzeba wiele, aby właśnie taką postacią zostać. Są tylko trzy wymagania: szeroko rozpięta koszula, która ujawni posiadanie ogolonej klatki piersiowej, podarte jeansy i gęsty zarost na twarzy. Oczywiście są to atrybuty prawdziwego faceta, nieważne, że mając 30 lat płaczesz, gdy widzisz bezdomnego kota albo smucisz się na myśl, że rodzice znikną Ci z oczu na tydzień. Nic nie jest ważne, poza tym, że chodzisz w szmatach i pokazujesz skutek braku maszynki do golenia w łazience.
    W tym artykule były również zdjęcia cudownych panów, na których mówi się gwiazda, którzy służyli jako przykład współczesnego twardziela. Szczerze mówiąc ja widzę codziennie takich panów grzebiących w miejskim śmietniku, i moim zdaniem to oni wyglądają jak pogromcy dżungli i właściciele dzikich tygrysów.

    Myślę, że dzisiaj zupełnie zaniknęło pojęcie faceta. Jest tylko chłopczyk, pan, gej, słodziak i koleś. Czuję się dziwnie, gdy przechodzę obok "koleżki", który ma na sobie pięć warstw koszulek polo z podniesionym kołnierzykiem, spodnie rurki o średnicy zapałki i różowe Conversy. Czuję, że otaczają mnie kobiety i druga płeć jako rozwijająca się kobieta. To nie jest dobry znak. Masowo depilujący się panowie, chcący się pociąć, gdy na twarzy pojawi się pryszcz doprowadzą nas do końca świata szybciej, niż przewidywała to cywilizacja Inków. Jeśli mam być postrzegany jako obcy element ze względu na rosnące włosy na klatce piersiowej i brak kremu do zmarszczek w szufladzie, to ja wolę wynieść się na Marsa.
    Na ostatniej lekcji biologii dowiedziałem się, że nadmierne owłosienie jest cechą zwierzęcą. Ja się z tego cieszę, bo gdy obserwuję zachowania ludzi, z chęcią chciałbym wynieść się do świata natury. A włosy na moich nogach doskonale nadają się do zaliczenia mnie, jako zwierzęcia.

    Jeśli ktoś słyszał kiedyś o kolarstwie, słyszał też o tym, że lider wyścigu nosi na sobie żółtą koszulkę lidera. Kilka dni temu oglądając relację z wyścigu Giro d'Italia dowiedziałem się, że lider otrzymuję różową koszulkę! Czyżby nawet kolarze przechylali się w stronę homoseksualnej rzeczywistości? Wolę nie wiedzieć.

Szkoda, że bycie facetem zmusza nas do bycia człowiekiem dziwnym i nierozumianym. Zamiast tarzania się w błocie trzeba zaliczyć wizytę w SPA, kurs strzelania z broni palnej lepiej odwołać ze względu na degustację nowej, indyjskiej herbatkia a skok ze spadochronu odłożyć na później, bo ze strachu zsiwieją nam dwa włosy. Cieszyłbym się, gdyby Rambo i Norris przybyli do nas i przeszkolili każdego osobnika płci męskiej w kwestii psychiki i postępowania, na świecie zapanowałby chaos, brud, smród i strach po to, żeby przetrwali najlepsi i swoim nasieniem dali lepsze następne pokolenia.

1 komentarz:

  1. Otwórz oczy :P Sam golę się bardzo rzadko, czasem nawet rzadziej niż raz na miesiąc. Włosy na nogach mam, ogólnie wszędzie tam gdzie trzeba. Ale wolę zadbać o swój wygląd, więc staram się utrzymać skórę na twarzy w jakim-takim-względnym porządku, nie wyglądać właśnie jak owi właściciele tygrysów ze śmietników...
    Porządnie ubierający się, dbający o siebie facet nie musi być od razu gejem, uwierz :)

    OdpowiedzUsuń