niedziela, 25 kwietnia 2010

Jaka dorosłość? My wciąż jesteśmy dziećmi !

    Każdy z nas przeżywa kiedyś historyczny moment magicznej przemiany, z istoty szarej i słabej, w silną i prężną, która otrzymuje legalny dostęp do wszelkich przyjemności i przekleństw tego świata.


    Wielu moich rówieśników wkracza w część życia zwaną dorosłością. Tak, to my wkraczamy w dorosłość, a nie ona w nas. Pełnoletniość oznacza nowe cele, perspektywy i cudowne przeżycia, bo w końcu mamy dostęp do wszelkich rozkoszy. Przyciąga nas jak magnes biedne opiłki żelaza, które nie są w stanie samodzielnie się odczepić.

    Jesteśmy bezradni, bo upływ czasu jest nie do powstrzymania, więc nasza gotowość na przyjęcie 18-stych urodzin pod kątem psychiki, jest mierna. Nie mówię tutaj o gotowości fizycznej, bo nasz żołądek jest już odporny na masowe wlewanie wódki i wciąganie papierosowego dymu.

    W zasadzie ciężko można stwierdzić kiedy w pełni wchodzimy w szeregi grupy ludzi urzędujących pod szyldem "dorośli". Nie wierzę, aby jeden dzień nagle zmienił nasze pojmowanie świata, narzekanie na nauczycieli, masturbację i smarowanie twarzy kremem antytrądzikowym. Te 18 urodziny, które hucznie świętujemy są dobrą wymówką przed rodzicami, aby zrobić wielką popijawę i zaliczyć młodsze licealistki.

    Nie sądzę, aby głupia cyfra, kawałek plastiku zwany dowodem osobistym i możliwość głosowania w wyborach politycznych, dodawała nam rozwagi i pomyślunku. Często głupiejemy z powodu nowych możliwości i czynności, które dotąd oznaczone były znakiem "Dozwolone od lat 18", a które są teraz w zasięgu naszych rąk.

    Chociaż pisząc powyższe słowa, czuję się jak heretyk. Miażdżąca większość nastolatków upija się, upala do nieprzytomności i wciąga nosem wszystko co ma postać sypkiego proszku uważając się za starych wyjadaczy. Od dawien dawna robimy (dzieci) to, co legalnie mogą robić tylko osoby dorosłe. I ja sam wcale nie odczuję nagłego przypływu energii i olśnienia, bo wreszcie mogę pełnoprawnie obejrzeć pornosa, albo
przejść obok policjanta z papierosem w ustach.

    W niektórych państwach liczba lat, jaką należy ukończyć, aby zostać pełnoletnim to 21. Nie wiem czy np. Amerykanie mają inne mózgi albo wolniej się rozwijają, lub tamtejsze władze dbają o obywatela i zezwalają mu na legalne korzystanie np. z używek dopiero wtedy, gdy ten teoretycznie zmądrzeje.

    Ja sam od długiego dość czasu piję alkohol i jeżdżę samochodem po mieście, więc powinienem być ścigany listem gończym, a nie jestem. Więc śmiało stwierdzam, że granica pełnoletniości powinna być ustalona w naszych głowach. Tylko jak bardzo ludzie rozbestwiliby się, wiedząc, że nie podlegają normom prawnym? Chyba aż za bardzo. Więc niech wszystko pozostanie na swoim miejscu, a świeżaki wchodzący w dorosłość (w tym ja) nie popadały w euforię i nie obnosiły się przesadnie ze swoim wiekiem, który upoważnia do bycia niepoważnym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz