niedziela, 21 lutego 2010

Zacznijmy słuchać muzyki !

    Wydaje się Wam, że słuchacie muzyki? Codziennie wtykamy sobie w brudne uszy małe słuchawki, które niszczą  nasz słuch, jak szarańcza zboże na polu. Chodzimy do szkół, sklepów, aptek i solariów, otaczając się ulubionymi rytmami, które mamy ze sobą, dzięki swojemu nano technologicznemu odtwarzaczowi mieszczącemu się nawet w sznurówce.
    Muzyka jest wokół nas. Wejdziemy do galerii handlowej, gdzie z głośników płynie Kasia Kowalska. Znajdziemy się na polskim stoku narciarskim i wciąż jesteśmy zadręczani gotyckim brzemieniem RMF-u. Być może niedługo podczas otwierania pojemnika na śmieci, uderzy nas melodia Nirvany... Kto wie? Ale to tylko psuje nasze muzyczne zmysły, ponieważ przestajemy słuchać muzyki, a zaczynami tylko słyszeć.
    Jest nieodzownym elementem życia codziennego. Dzięki obecnej technologii jest razem z nami w każdym zakątku Ziemi, na każdej szerokości geograficznej i wysokości nad poziomem morza. To sprawia, że nie zwracamy na nią uwagi i nasze gusta zanikają jak polscy emigranci z Irlandii.
    Kiedyś internet, iPod-y i telefony komórkowe zdawały się istnieć tylko na Marsie. Ludzie chodząc na koncerty mieli jedyną okazję chłonąć linie melodyczne i takty. To pozwoliło im przeżywać muzykę i angażować się w jej odbiór. Teraz oczywiście uczestniczymy w dużej ilości koncertów. Polska jak wół, ale dobre i to, rozwija się, dzięki czemu coraz większa ilość wybitnych muzyków pojawia się w krainie jednopasmowych autostrad i prezydenta, która ma swojego sobowtóra. Korzystajmy z tego i głuchnijmy podczas występów na żywo, nie w centrum miasta z iPod-em w kieszeni.

    Jakiś czas temu muzyka miała zupełnie inne cele do spełnienia. Artyści wyrażali osobiste emocje dotyczące globalnych wydarzeń. Polskie punk rockowe kapele starały się niszczyć komunistyczne kleszcze, założone na Polsce. Amerykańscy piosenkarze domagali się zakończenia wojny w Wietnamie, właśnie poprzez ekscentryczne i odważne teksty... To, co było śpiewane miało ogromne znaczenie w przekazie. Ludzie nie tylko machali rękami i kręcili głowami, ale dołączali się do masowych protestów, dobrze się przy tym bawiąc.
    Natomiast dzisiaj... Wielka kicha ! Takie rodzaje muzyki jak pop, techno, rap, disco i wiele, wiele innych, powinny pojawić się jako zbrodnia wobec historii w Kronice Ludzkości i Świata (jeśli taka istnieje).
    Nie wiem co wnoszą do muzyki, ale jestem przekonany, że przeszkadzają prawdziwym koneserom, jak Kurdowie Turkom. Teksty piosenek tych nowoczesnych gatunków są puste jak kenijskie pustynie, a ich przesłanie dotrze najwyżej do strusia.
    Wszystkie utwory pop opowiadają o nieudanej miłości, dziewicach na plaży, albo tłoku w metrze. Przemijają jak kolejny marny dzień w naszym życiu.
    O polskim hip hopie żal mi wspominać, bo poza blokowiskami, wódką z przemytu i spleśniałą koką, o niczym innym nie usłyszymy. Wzorując się na polskich, pożal się Boże raperach, wyrośniesz na opętanego ekstremistę, molestującego psy pod trzepakiem.
    Amerykański rap to inny świat, tam jest chociaż coś co można podziwiać w teledyskach. Obwieszeni złotem jak strachy na wróble, gibający się czarni. Garaż najdroższych aut z chromowanym lakierem i felgami wykończonymi diamentami, oraz latynoski z biustem większym, niż koła w niemieckim traktorze. Również monotonne, ale ciekawsze.
    Techno w muzyce przypomina mi wygłupy Andrzeja Leppera w Sejmie. Mocne basy, które połamią Ci żebra i wszystko załatwione. Takie melodie jest w stanie stworzyć nawet papuga, stukając dziobem w klatkę. Nie widzę sensu w słuchaniu takiej muzyki sztucznej jak usta Krzysia Ibisza i pociągającej, niczym dekolt Angeli Merkel. Tylko wysysa nasze szare komórki i ogranicza umysłowo.
   Nigdy nie pojechałbym na koncert światowej klasy DJ'a, gdzie od dudnienia wypadłyby mi gałki oczne, a wokół mnie skakały naćpane Holenderki z piersiami na wierzchu.

    Pozwolę sobie niechętnie, krótko skrytykować mój ukochany zespół - Metallikę, za ich najnowszą płytę Death Magnetic. Totalny spadek siły uderzenia, to już nie jest klasyczna "Meta", której słuchając tupam rytmicznie stopą. Przy tym lepiej wyrywać sobie włosy i rzucać nożami.
    16 czerwca wybieram się na ich koncert do Warszawy. Wiem, że pomimo kilku najnowszych piosenek, pozostałe zmiotą mnie z Ziemi. I już teraz jestem przekonany, że będzie to jeden z najlepszych wieczorów w moim życiu.

    Słowem zakończenia chcę skonfrontować przeszłość z teraźniejszością.
    Pudzian Band, Paweł Małaszyński i Cochise, Doda, Rihana, Jonas Brothers, Lady Gaga... Tylko wysłać ich do piekła, a wcześniej torturować i dusić workiem foliowym.
   
    Metallika, ACDC, Led Zeppelin, Black Sabbath, Carlos Santana, Miles Davis, Nirvana, Iron Maiden... Powyżej wymienionych i wielu innych proszę o nadanie im świętości, spokoju i siły... Aby mogli z zapałem płodzić dzieci, które dzielnie będą podtrzymywały wyczyny swoich tatusiów i dziadków, którzy nadali bieg muzyce najwyższej klasy.

    I nie bójcie się słuchać jazzu, czy muzyki klasycznej, nawet gdy inni uważają to za lansowanie się czy wywyższanie. Ja już to zrobiłem.

1 komentarz:

  1. Zanim zaczniesz oceniać polski hip hop poznaj wszystkich wykonawców...Sądze że gdybyś znał raperów takich jak OSTR czy Eldo wiedziałbyś że nie propagują oni wciągania koki, picia i przemocy. Jeśli oceniać to tylko pod względem Firmy i Peji to rozumiem, ale nie dla wszystkich najważniejszą rzeczą do przekazania jest JP. Poza tym, sądze że OSTR po skończeniu akademii muzycznej w klasie skrzypiec ma bardziej wyrobioną wrażliwość muzyczną od nas wszystkich. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń