Techno, elektro, high-tech, multi... Te przyrostki znamy jak własną kieszeń. Coraz bardziej otaczają nas w codziennym bytowaniu. Żyjemy w okresie "elektronicznej fali", multimedia zasypują nas jak lawina. Ludzie cieszą się, wszystko stanie się prostsze, szybsze, skuteczniejsze. Czy aby na pewno ?
Jesteśmy świadkami wprowadzania w nasze życie nowoczesnych technologii, które mają różne cele: pomóc, rozbawić, pożerać czas, oszałamiać i uwaga obezwładniać ! Człowiek - istota myśląca, zaczyna przestawać to robić ! Po co? Skoro maszyny i roboty we wszystkim nas wyręczą. Stajemy się marionetkami sterowanymi przez high-tech'owego potwora ! Multimedia wkraczają w każdą sferę naszej egzystencji. Ograniczę się do kilku przykładów, bo zanim wymieniłbym wszystkie, skutki globlnego ocieplenia zżarłyby mój mózg.
Zanikają podstawowe interakcje międzyludzkie takie jak rozmowa, kontakt, bliskość. Gadu-gadu, Skype i banda innych komunikatorów tylko nas ogranicza. Przestajemy się ze sobą spotykać, bo lepiej jest powysyłać sobie emotikonki pobrane w najnowszej aktualizacji. Rozmowa przez internet to nie rozmowa, tylko wymiana impulsów powstałych na skutek ciskania palcami w klawiaturę. Oczywiście taką wypasioną z wbudowaną pralką i ekspresem do kawy.
Kolejna stacja to okazywanie sobie elektronicznych uczuć. Chłopak i dziewczyna za pomocą internetu nagle się pokochują albo rozstają. Jeśli mam poznać swoją przyszłą żonę w serwisie randkowym, to ja wolę ożenić się z robotem kuchennym, albo psem - on chociaż będzie po części rozumiał co mówię. Przestajemy mówić o swoich uczuciach, mówić to znaczy widziec kogoś, móc go dotknąć, powiedzieć magiczne "kocham Cię" lub przerażające "to już koniec". Zamykamy się w sobie jak ubrania w szafie, lecz aby otworzyć ludzi potrzeba mocy bomby atomowej. Pomijam tutaj przypadki, gdy ludzie muszą być w pewnej odległości od siebie, z różnych przyczyn: praca, studia... W takich momentach elektronika wyłącznie im pomaga, daje poczucie szkoda, że pustej bliskości i obecności. Ale lepsze to niż prehistoryczny dla nas, papierowy list, który dzięki uprzejmości Poczty Polskiej pokonuje 100 km w dwa tygodnie.
Do chorób cywilizacyjnych zaliczami otyłość. Coraz liczniejsze akcje pod szyldami "Życie jest za krótkie, aby być puszystym" docierają do naszej świadomości. Posiadanie siłowni, bądź fitness clubu staje się żyłą złota, a wszyscy trenujący wytwarzają energię mogącą zasilić całą Warszawę. Ale... Elektronika również zalicza się do chorób cywilizacyjnych, uzależniamy się od niej. Coraz częściej dzieje się tak, że możemy załatwić wszystkie sprawy nie ruszając się z fotela. Efekt jest prosty: nadwaga ! W telewizji pojawił się spot o Elektronicznej Administracji. Za kilka miesięcy nie będziemy musieli stać od 5 rano w kolejce po numerek u lekarza, bądź dotacje w urzędzie. Masowo kupujemy przez internet żywność, nie wspominając o ciuchach, książkach, telefonach i wszystkim co nam się przyśni. Niedługo internetowa spowiedź lub wyrzucanie śmieci będzie na porządku dziennym. W szkołach pojawiają się elektroniczne dzienniki. Nie wiem czemu to służy. Młodzież czuje się jak na smyczy, ponieważ rodzice mogą sprawdzić, kiedy ich pociecha zwiała z lekcji, natomiast sami rodzice niepotrzebnie denerwują się patrząc na stado ocen niedostatecznych, które na koniec roku i tak zostaną poprawione.
W skrócie: robimy wszystko, nie robiąc nic ! Za kilka lat do życia potrzebny będzie tylko komputer, pilot sterujący domem, oraz robot wykonujący domowe obowiązki i przygotowujący posiłki. Zostaniemy doprowadzeni do takiego lenistwa, że nie będziemy otwierać ust podczas rozmowy, tylko używać syntezatorów mowy transformujących myśli w słowa. Dla jednych nadchodzi zagłada, dla innych to manna z nieba.
Ja w zasadzie też się cieszę, wiecie dlaczego? Otrzymam nieśmiertelność. Leżąc w trumnie będę mógł porozumiewać się z ludźmi na Ziemi. Oczywiście elektronicznie.
czwartek, 10 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Bardziej niż o technologie martwiłbym się o technologicznych monopolistów internetowych - czyli szanowne Google z którego usług wlanie korzystamy :)
OdpowiedzUsuńDlaczego?
Bo aplikacje od Google są wszechobecne. System operacyjny, przeglądarka, google talk, picassa łączona z google maps, dokumenty google, google analytics, wreszcie poczta. Reklama personalizowana użytkownikowi wg. statystyk wyszukiwania. Do tego chociażby wspomniany blogger i youtube - wykupione i połączone z kontem google.
Google staje się przez swoją wszechobecność monopolistą o nieograniczonych możliwościach z dostępem do nieograniczonej informacji.
Chociaż nie mam manii prześladowczej, to czuje się odrobinie niepewnie, kiedy czytam o tym, że
w drodze jest już ustawa zezwalająca na rejestrowanie trasy, jaką pokonujemy rozmawiając przez komórkę.
Teoretycznie są ograniczenia dostępu do naszej prywatności.
Teoretycznie.