Jeszcze trzy niedziele. Tyle czasu pozostało nam do Wigilii. W Kościele Katolickim ten czas to Adwent. Podczas ostatniej mszy świętej, ksiądz jak co roku nawoływał do wprowadzania w swoje życie postanowień. Wszyscy wiemy, że Adwent to nie tylko fioletowe szaty nałożone na szyte na miarę garnitury Zegna, zdobiące boskie ciała kapłanów. To także czas zmian, które mają poprawić nasze relacje z Bogiem i żywymi istotami ? Nie sądzę.
Pomyślcie z czego przyjemnego możecie zrezygnować? Małe dzieci nie zamienią komputera czy bajek na elementarz bądź Biblię z obrazkami. Młodzież nie odrzuci nauki (!) i czytania photo story w Bravo Girl po to, aby zagrać z mamą w chińczyka lub pomóc tacie grabić liście w ogródku. "M jak miłość" nadal zgarnie kilka milionów widzów, gdyż emeryci pomodlą się do telewizora i ich bogów: Mroczków i serialowego Lucka.
Wszelkie zmiany w życiu są ciężkim orzechem do zgryzienia. Nawet zmiana supermarketu na inny niż dotychczas to poważne przemyślenia i kalkulacje. Jeśli dodatkowo mówimy o poświęceniu codziennych spraw i przyjemności mających dla nas wymiar tak wielki jak majątek Bila Gates'a, wiara staje się tak mało znacząca jak załamanie gospodarcze Gabonu dla światowych korporacji. Ale po co... Większość Polaków deklaruje się jako praktykujący katolik, lecz to tylko deklaracje. Nie wszystko złoto co się świeci można by rzec. Wiem, że poświęcić się jest trudno, zwłaszcza dla takich "drobnostek". Jeśli ktoś nigdy tego nie zrobił, niech spróbuje - jeśli dobrze trafi nie pożałuje. A teraz chodźmy ! Włóżmy słuchawki do uszu i zaplanujmy co kupić pod choinkę. Mamy na to aż trzy niedziele !
czwartek, 10 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz